wtorek, 11 czerwca 2013

Trzeci

Strząsnąłem intruza ze skrzydeł, no nie będzie mnie jakiś darmozjad traktował jak taksówkę! Wbił mi gryzoń jeden pazurki w więzadło, niech go szlag ewolucyjny trafi! Wiewiór niewiele sobie zrobił z moich klątw, machnął obelżywie ogonem na pożegnanie i umknął w głębię zieleni. Usłyszałem za to za sobą dobrze mi już znany szczekający śmiech.
"Całkiem zgrabnie poradziłeś sobie z wiewiórką. Ciekawe co byś zrobił, gdyby nagle jakiś gabarytowy zwierz zastąpił ci drogę, powiedzmy... dzik?".
Kłapnąłem tylko dziobem i chodu, jak najdalej od tej piekielnicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz