sobota, 22 czerwca 2013

Szósty

Usatysfakcjonowany ostatecznym obrotem spraw, zachciałem wzbić się do lotu, i poderwałem już nogi, lecz bebzon przeciążony ściągnął mnie prosto w błocko - ofiary miały treściwsze niż ja kości. Wpadłszy raz w spiralę powodzenia, nie dałem błotu dłużej mnie moczyć i poczłapałem do domu przygotować się na walkę z tym namacalnym problemem.

Najpierw zaparzyłem herbaty na złagodzenie posiłku i odbudowanie harmonii. Xi Hu Lung Ching - moja ulubiona, westchnąłem ze spokojem mocząc dzióbek w czarce.

Po relaksie uwiązałem opaskę na łebku i wciągnąłem na siebie legginsy do joggingu. Nic mnie nie powstrzyma, kontrola nad życiem jest moja własna, jestem szczęśliwym bocianem!

Kłapiąc w głowie motta bociana sukcesu, wykonywałem rundkę po okolicznych alejach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz