piątek, 28 czerwca 2013

Siódmy

Właściwie w kuprze miałem to, czy ludzie mnie widzą jako samca ich gatunku, czy jako bociana.
Biegłem sobie i biegłem, podziwiając w myślach szczupłość moich nóg, podkreśloną wydatnie obcisłym materiałem legginsów (no homo) i pozwalałem myślom błądzić, a posiłkowi w żołądku zmieniać się w mikrosubstancje odżywcze.
Wyłączywszy myśli i uruchomiwszy trawienie, biegłem radośnie, a drzewa śpiewały o maturze i świeżo rozwiązanej aferze Kulczyklandu.
Nagle park pociemniał, natura zafalowała, a ja nie wiedzieć jakim cudem zostałem otoczony. Wiewiórki, gołębie, wróble, sroki, nawet ze dwa lisy dostrzegłem i pawia.
Głupi jesteś niezwykle, pomyślałem sobie. Pewnie przyszli po swoich przyjaciół.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz