Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mac. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 października 2013

Ósmy

Biegiem nie zwieję, jestem zziajany, plus krąg oprawców się zacieśniał. Do lotu się nie wzbiję, bo o ile obiad mi się rozmikrosubstancjalizował, to wróbelki-elemelki i gołębie-srołębie mnie zadziobią. Ach, smartfoniku! Całkiem niechcący ściągnąłem onegdaj apkę "gaz pieprzowy pro", od niechcenia, a tu teraz moze okazać się zbawieniem! Urządzenie poprzez naprzemienne wysyłanie promieniowania podczerwonego i bluetooth, generuje drażniące cząsteczki, które uzyskując akcelerację dzięki wyładowaniom fotonowym w wyświetlaczu, skutecznie powalają ofiarę. Jeśli połączyć to z odpowiednią konfiguracją wi-fi, wyjdzie z tego niezły granat. Przełaczyłem się na broń z "kardio omega v-meter extreme", gotów do walki.

sobota, 22 czerwca 2013

Szósty

Usatysfakcjonowany ostatecznym obrotem spraw, zachciałem wzbić się do lotu, i poderwałem już nogi, lecz bebzon przeciążony ściągnął mnie prosto w błocko - ofiary miały treściwsze niż ja kości. Wpadłszy raz w spiralę powodzenia, nie dałem błotu dłużej mnie moczyć i poczłapałem do domu przygotować się na walkę z tym namacalnym problemem.

Najpierw zaparzyłem herbaty na złagodzenie posiłku i odbudowanie harmonii. Xi Hu Lung Ching - moja ulubiona, westchnąłem ze spokojem mocząc dzióbek w czarce.

Po relaksie uwiązałem opaskę na łebku i wciągnąłem na siebie legginsy do joggingu. Nic mnie nie powstrzyma, kontrola nad życiem jest moja własna, jestem szczęśliwym bocianem!

Kłapiąc w głowie motta bociana sukcesu, wykonywałem rundkę po okolicznych alejach.

piątek, 14 czerwca 2013

Czwarty

Biegłem ile sił, a tu powinęła mi się łapa i wyrżnąłem jak długi w błoto. Żaba wskoczyła mi na dziób i zatańczyła: "nawet żaba, twój obiad, cię wyrolowała, ha, ha, ha!". Cholera jasna, nie po to zamieniałem się w bociana, żeby było tak, jak było! Mateczko Przenajświętsza Zawsze Bocianico! Zachlipałem cicho nad swym losem i smarkając w piórka, postanowiłem go odmienić - potrzebowałem do tego lepszego manifestu, niż żałosne plaśnięcia przytupu w błoto. Na dobry początek... namierzyłem... kłap dziobem! I po żabie!

piątek, 7 czerwca 2013

Drugi

Byłem pierwszym bocianem, jakiego widziałem w tym roku - moja dziobata gęba odbiła się w kałuży przed domem, gdy wychlilem szyjsko za krawędź dachu. Ciekawe... jest na to zabobon? Postanawiając rzecz sprawdzić (cel życiowy: inserted), rozpostarłem na próbę skrzydła. Chyba działają. No to siup! I nad las, ponad lasem!

Ała, wiewiór!