piątek, 14 czerwca 2013

Czwarty

Biegłem ile sił, a tu powinęła mi się łapa i wyrżnąłem jak długi w błoto. Żaba wskoczyła mi na dziób i zatańczyła: "nawet żaba, twój obiad, cię wyrolowała, ha, ha, ha!". Cholera jasna, nie po to zamieniałem się w bociana, żeby było tak, jak było! Mateczko Przenajświętsza Zawsze Bocianico! Zachlipałem cicho nad swym losem i smarkając w piórka, postanowiłem go odmienić - potrzebowałem do tego lepszego manifestu, niż żałosne plaśnięcia przytupu w błoto. Na dobry początek... namierzyłem... kłap dziobem! I po żabie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz